Adopcja, płatna adopcja, sprzedaż. Jak odróżnić ?

Adopcje » Adopcja, płatna adopcja, sprzedaż. Jak odróżnić ?

  • Kot bengalski Prince Aeni Bengal*Pl
    Kot bengalski Prince

Jakiś czas temu pisaliśmy od czego zależy cena kota bengalskiego. W świecie gdzie jesteśmy przyzwyczajeni do szukania tańszych ofert niemal wszystkiego co kupujemy pojawiło się na rynku określenie płatnej adopcji w kontekście nabycia kota bengalskiego.

Zacznijmy od adopcji. W najprostszym ujęciu jest to przysposobienie, przyjęcie do rodziny z zapewnieniem dożywotniej, całościowej opieki i jest oczywiście bezpłatne. Adopcja kota bengalskiego, ale też każdej innej rasy, kojarzy się zatem z bezpłatnym przekazaniem. I jest to słuszne postrzeganie tej formy nabycia. Czasem bywa, że hodowca życzy sobie 1 zł, aby kot w nowym domu pozostał zdrowy, ale jest to bardziej spowodowane obiegowymi przesądami niż chęcią sprzedaży kota bengalskiego. Z adopcją spotykamy się często w schroniskach, skąd bierzemy pod swój dach psa lub kota zazwyczaj za jakiś dobrowolny datek na rzecz schroniska. Przy czym często schroniska w umowach adopcyjnych nie przenoszą prawa własności na nowego opiekuna pozostając w dalszym ciągu właścicielem psa czy kota. Daje to możliwość skontrolowania warunków w jakich pies lub kot będzie mieszkał, a w razie potrzeby odebrania nieodpowiedzialnemu opiekunowi wziętego psa czy kota. W hodowli kotów bengalskich ta forma przekazania kota jest raczej rzadko spotykana, a jeśli zaistnieje to dotyczy kotów szczególnych, specjalnej troski lub z jakichś względów nie podlegających sprzedaży. W naszej hodowli kotów bengalskich takie umowy również nie zawierają przeniesienia prawa własności z powodów bezpieczeństwa kota, ale także aby zapobiec handlowi kotami bengalskimi na rynku wtórnym, co uważamy za dalece niemoralne. Nasze umowy adopcji są umowami w pełni bezpłatnymi.

Obok adopcji kotów bengalskich stosujemy również sprzedaż. W polskim prawie każda umowa, która obejmuje przekazanie przedmiotu, w tym wypadku kota bengalskiego,za określoną kwotę pieniężną niezależnie od jej wysokości oraz przenosi prawo własności na nabywcę (te dwa warunki muszą zaistnieć jednocześnie) jest sprzedażą. Sprzedaż dotyczy również usługi np. usługi krycia przez kota bengalskiego, ale o tym innym razem.

Przy sprzedaży ceny mogą być różne. W naszej hodowli kotów bengalskich cena jest od 700 zł za koty, które zakończyły karierę hodowlaną, mają kilka lat i jeszcze kilkanaście przed sobą, aż do 10.000 zł za koty do dalszej reprodukcji. Przy czym cenę za poszczególne koty ustalamy indywidualnie dla każdego kota bengalskiego z naszej hodowli o czym pisaliśmy w Warunkach zakupu kota.

Zatem co to takiego płatna adopcja? Językowo jest to oksymoron taki jak biały kruk, gorący lód czy sucha woda. Sprzeczność wzajemna obu tych słów jest oczywista i nie ma żadnego oparcia w polskim prawie. Posługiwanie się takim określeniem przez bardzo wielu hodowców jest tylko i wyłącznie zabiegiem marketingowym, aby pozyskać klienta, żeby stworzyć wrażenie, że kot którego oferują jest przeznaczony do adopcji, a że trzeba za niego zapłacić, no cóż... Najważniejsze, że mniej. Ceny tutaj bywają różne i można nawet odnieść wrażenie, że często wcale nie niskie. Ostatnio coraz powszechniejszy stał się nawet proceder używania tego zwrotu w stosunku do kotów rasowych całkiem młodych, pięcio- sześciomiesięcznych za cenę niewiele odbiegającą od regularnej ceny sprzedaży kota rasowego czy bengalskiego. Kluczową jednak sprawą jest kwestia prawna. Tak zwana płatna adopcja w polskim prawie jest po prostu sprzedażą i w kwestiach spornych rozstrzyganych przez sąd jako taka jest właśnie postrzegana. Na tej podstawie przysługują nam też określone prawa, które zaciemnia nazwa „płatna adopcja” np. w przypadku wady zakupionego kota czy jego choroby. Chwyty marketingowe jak wiemy są różne, bardziej lub mniej zgodne z prawem. Płatna adopcja jest takim właśnie chwytem. Nazywanie sprzedaży adopcją jest zwyczajnie nieuczciwe. Z zakupu kota pod tak nazwaną formą sprzedaży "płatna adopcja" może wyniknąć więcej kłopotów niż korzyści wynikających z niższej ceny, a z całą pewnością już na starcie mamy zamieszanie w głowie co do swoich praw wynikających z zakupu.

Przez tych kilkanaście lat prowadzenia hodowli kotów bengalskich spotkaliśmy się z wieloma dziwnymi zachowaniami sporej grupy hodowców jeśli chodzi o przyjmowanie pieniędzy za sprzedawane koty. Chwyt marketingowy w postaci określenia płatna adopcja jakkolwiek szkodliwy dla nabywcy jest tylko jednym z takich dziwnych zachowań. Często spotykamy się z podkreślaniem ideowości prowadzenia hodowli nie dla zysku, a dla wyższych celów rozwoju rasy w hodowlach, gdzie te same skojarzenia między kotami robi się od lat, a wizualnie z tej rzekomej idei zostają tylko pieniądze. Wielu hodowców ma też jakiś opór w nazywaniu kwestii finansowych zwyczajnie sprzedażą. U wielu hodowców występuje też silna obawa przed byciem posądzonym przez społeczeństwo o niskie pobudki w prowadzeniu hodowli. Może stąd właśnie taki twór jak wspomniana wyżej płatna adopcja. W żaden sposób nie chcemy tego usprawiedliwiać. Rzetelna praca, mnóstwo pokory, miłości do kotów i nakreślony plan u każdego normalnego hodowcy to wyznacznik wyższego celu działania, idei. I to jest jedna część zagadnienia prowadzenia hodowli, ale druga jest z nią nierozerwalna i jest to właśnie kwestia pieniędzy. Żaden etycznie postępujący hodowca nie powinien się wstydzić sprzedawania swoich kotów. Nazywanie spraw po imieniu jest też częścią uczciwości wobec kupującego. Bez pieniędzy koty w hodowli nie będą miały co jeść, nie będą miały właściwej opieki weterynarza, badań, bez pieniędzy nie będzie nowych pokoleń. Lepszych, zdrowszych, silniejszych, ładniejszych. Jakkolwiek nikt nie powinien nikomu zaglądać do portfela to najważniejsze jest zrównoważenie tych dwóch spraw - finansów i nadrzędnych, ideowych i hobbystycznych wartości. Skrajne odchylenie tego wahadła równowagi przynosi tylko opłakane skutki co wielokrotnie wszyscy mogliśmy obserwować w newsach informacyjnych, bo zarówno brak pieniędzy jak i hodowanie tylko dla zysku daje podobny efekt i przynosi szkodę zwierzętom. Na szczęście znakomita większość znanych nam hodowców potrafi właściwie, etycznie wyważyć te sprawy. Nie zmienia to jednak faktu, że każdy potencjalny nabywca powinien przed podpisaniem przeczytać umowę. O pracy, pokorze i umiarze oraz o hobby w następnym artykule już wkrótce...

Aktualizacja: 21.02.2020 r.                                               autor: aenibengal