Aktywność bengala - to nie kot, to tornado!
Warto wiedzieć » Aktywność bengala - to nie kot, to tornado!
Tekst pochodzi z grupy Koty Bengalskie
https://www.facebook.com/groups/737798696957620/
Autor: Martyna Zalewska, konsultacje: administracja grupy Koty Bengalskie
Historia
Wielokrotnie na grupie padają wyznania typu: "przyznaję, że nie miałam pojęcia, że bengal to takiaktywny/szalony/dziki/niewyżyty* kot". Należy zakreślić odpowiednie. Nie rzadziej czytam/słyszę, że "przecież kot ma z kim/czym się bawić: jest drugi kot/pies/dziecko/królik/drapak/milionzabawek na podłodze (odpowiednie zaznaczyć).I moje ulubione: nie każdy kot jest taki sam, co poniekąd jest stwierdzeniem słusznym, natomiast jeśli idzie o bengala (i o każdego kota), to brak jakiejkolwiek chęci do zabawy jest już stanem niepokojącym i uzasadnianie apatii naszego kota "byciem innym" nie jest właściwe (o ile nie ma on nastu lat i nie jest kocim Matuzalemem, należy pamiętać jednak, że kot bawi się do końca życia).
Opowiem o zabawie, zabawkach, czyli o potrzebach aktywności fizycznej i intelektualnej bengala oraz o stymulacji środowiskowej tego wulkanu energii (zazwyczaj). Przygotujcie się - będzie długo, ale wydaje mi się, że warto. Jeśli ktoś zarzuci mi, że "kot, to kot, za bardzo kombinuje", to albo nie miał bengala, albo jest kompletnym ignoratnem i ma w nosie potrzeby swojego kota. Niech najlepszy dowód na to, że adekwatna stymulacja i praca nad (i z) kotem, stanowi fakt, że moja Malibu to certyfikowany kot terapeutyczny i jako nad wyraz stabilna psychicznie, pracuje z dziećmi ze spektrum autyzmu.
Potrzeby kota bengalskiego, czyli trochę historii.
Skąd się biorą te szalone bengalskie pomysły, wskakiwanie na drzwi, lampy, wspinanie się po zasłonach, ekstremalne polowanie na biedną muchę, "niszczenie", otwieranie drzwi, szafek, szuflad, niesubordynacja, ki diabeł?
Aaaaaa, bo diabeł tkwi w szczegółach! Kot bengalski to hybryda i w przeciwieństwie do wielu innych ras, w jego niedalekich przodkach znajdziecie Kotka Bengalskiego (Asian Leopard). Ten drań to dopiero ma urozmaicony żywot. Szlaja się taki po tropikalnym lesie deszczowym, a nawet i po Nepalskich szczytach (uchwyconono je na zdjęciach ponad 3tys. m n.p.m!) i jak nie śpi, to poluje. Ponieważ jest kotem dzikim, jego dobowa aktywność przypada głównie na porę wieczorną i nocną, ale polowaniem w dzień też nie pogardzi. To koty skoczne, wybitnie opanowały wspinaczkę po drzewach (często na nich odpoczywają), ale i skalne szczeliny lub nawet podziemne kryjówki są dla nich niezwykle interesujące.
Tenże kompletnie dziki i bardzo aktywny kot drzemie w waszych bengalach. To nie żart i w wypadku bengala, to nie wyolbrzymienie. Wraz z przepięknym umaszczeniem odziedziczył po swoich praprapradziadkach silną potrzebę ruchu (wzwyż też) i silny instynkt łowiecki.Obserwując bardzo wnikliwie moją Malibu, zwłaszcza w kontaktach z innymi kotami, mogę stwierdzić, że jej ciąg łowiecki jest bardzo...dziki. Intensywność jej spojrzenia, skupienie, nieustępliwość, czasem wokalizacja - to często zbyt wiele, zbyt mocno, zbyt dziko dla kotów innych ras. Kiedy ja wiem, że to dla Malibu typowe zaproszenie do zabawy - dla innego kota to już atak. Taki sygnał do walki na śmierć i życie. Dlatego bywa, że bengale niekoniecznie dogadują się z rasami o niskiej i umiarkowanej aktywności. Piszę to, by uświadomić Wam, że zachowania nawet najbardziej zsocjalizowanego bengala odbiegają od zachowań "bardziej" udomowionych (z dłuższą historią hodowlaną) kotów i jest to spowodowane bliskością dzikich przodków i ich dominującymi genami. Jeden bengal będzie w tym bardziej intensywny, drugi mniej, ale zarówno potrzeba ruchu i stymulacji intelektualnej jak i naszej odpowiedzi na nią, stanowi o dobrostanie psychicznym kota. I tu nie ma pola do dyskusji - żaden kot, który jest niewychodzący/spacerujący i nie lubi się bawić, przesypia praktycznie całą dobę, nie jest zdrowy. Jeśli nie cierpi fizycznie, to bardzo możliwe, że jest w kociej depresji, a tylko nam wydaje się, że wszystko gra, bo kot nie uskutecznia prób samobójczych.
Brak wystarczającej stymulacji środowiskowej u bengala częściej jednak niż apatią, objawia się zachowaniami agresywnymi lub wybitnie niszczycielskimi. I najczęściej wtedy właściciele zgłaszają się po pomoc. Niejednokrotnie analizowałam wraz z nimi przez telefon lub messengera, co jest przyczyną. Statystycznie najczęstszy czynnik to brak odpowiedniej zabawy i urozmaicenia środowiska. Samotność stoi na drugim miejscu. Poprzez odpowiedni dobór cech charakteru, hodowcy bengali stworzyli kota domowego, który bardzo przywiązuje się do człowieka i potrzebuje z nim silnej interakcji. Bywa, że 8 godzin samotności w domu, to dla bengala dużo za dużo.
Rodzaje zabaw 1 - interakcja z człowiekiem
Najważniejszym narzędziem zabawy jest CZŁOWIEK. Jeśli do głowy przyszło wam wydanie worka pieniędzy na zabawki elektroniczne, co to podobno kota wybawią wzdłuż i wszerz bez waszego większego udziału, to muszę wyprowadzić was z błędu.
Moja "kocia" szuflada pełna była cudów techniki. Ptaszek typu "wańka wstańka" na baterie, motylek co to niby lata, owady, co spierniczają, piszczące nakręcane myszki, które świecą oczami, laserek. Wszystko o kant...stołu rozbić. Dlaczego? Ano dlatego, że bengal to kot inteligentny. Szybko rozpracowuje trajektorię zabawki, w najlepszym wypadku dwa razy pacnie łapą i stwierdzi, że to...nudne. Nie pachnie, nie wydaje naturalnych dźwięków (częstotliwość ofiary), rusza się przewidywalnie. Owszem, są zabawki, które raz na jakiś czas przyciągną na chwilę uwagę Malibu, ale nawet mój nigdy niedorastający Abisyńczyk ma je w głębokim poważaniu.
Najlepsza zabawa to zabawa urozmaicona i dostosowana do kota, fazy polowania w jakiej kot się znajduje, imitująca ruchy i ucieczkę prawdziwej ofiary, a w końcu - dająca się złapać.
I taką jest najzwyklejsza wędka. Rodzajów wędek jest mnóstwo - próbujcie, nie każda przypadnie do gustu, a będą i takie na które kot będzie polował bez wytchnienia.
Prawdziwą interakcję, czy to z wędką, czy z aportowaniem zapewnicie tylko wy.
Zabawa dla kota to nic innego jak ciąg łowiecki, polowanie, pogoń za ofiarą. A ofiara w końcu musi zostać złapana, zabita, ugryziona i zjedzona. Warto więc nagrodzić i zamknąć polowanie smakołykiem lub po prostu, bawić się bezpośrednio przed karmieniem.
Właśnie dlatego laser to nie jest najlepsza zabawka. Cóż z tego, że dany kot na nią poluje, skoro nie można go złapać i wbrew logice....po prostu znika na kocich oczach! To strasznie kota frustruje. Zdarzyło wam się, że wiatr zepchnął wam piłkę do wody, albo porwał kartkę i jak głupi próbowaliście złapać, a nie wyszło? Coś podobnego czuje kot. Jeśli już więc laser, to tylko z nagrodą na koniec.
Koty, które nie bawią się wcale, często uznają, że nie ma sensu - "skoro to polowanie, a ja nic nie złowiłem, raz, drugi, trzeci i czterdziesty, to nie będę tego robić, micha i tak się napełni". Taki kot jest po prostu zrezygnowany, po takiej zabawie może czuć mniej więcej "znowu w życiu mi nie wyszło..." . Z kolei brak ruchu i zabawy to krótka droga do problemów ze stawami, zwłaszcza na starość. Pamiętajcie, że mimo, że kot biega i skacze za wędką, to ważne dla niego są epizody obserwacji z ukrycia, skradania się.
Pozwólcie na nie i nie przerywajcie kotu zabawy. On wcale się nie znudził. On się czai.
Czas, który poświęcicie kotu, kot odda z nawiązką. Kot buduje relację, a nawet własny język ze swoim właścicielem. To potwierdzone naukowo. Jeśli będziecie codziennie się z kotem bawić, to on częściej będzie wchodzić w interakcję z wami i będzie po prostu żył zdrowym, kocim życiem, a nie umierał z nudów lub budził w sobie niszczycielskiego demona o 3 nad ranem.
Rodzaje zabaw 2 - ruch
Potrzeba ruchu u bengala to, dosłownie, potrzeba wyższa. Jeśli jej nie zaspokoimy, kot zaspokoi ją sam - niekoniecznie w sposób, który nam się spodoba. Będzie wymyślał najróżniejsze "zabawy", które niekoniecznie muszą być bezpieczne.
WSPINACZKA: w części historycznej wspomniałam, że bengal to kot wysokopienny. Nie ma takiej siły, żeby nie wszedł, nie wskoczył gdzieś, gdzie postanowi się znaleźć. Ułatwmy mu to. To jedna z jego potrzeb. Ustawcie meble tak, by mógł obserwować świat z góry i skorzystać z tego, co już w domu jest. Półki, typowo kocie instalacje i naścienne drapaki, to też dobre wyjście. Nie łudźcie się, że mu się odechce. Nie, po prostu wtedy wykorzysta co innego. Zasłony, żaluzje...albo choinkę. Coś, co może nawet stanowić zagrożenie. Wysoki drapak, jeśli macie taką możliwość - nawet do sufitu, ustawiony w odpowiednim miejscu, na pewno będzie jednym z ulubionych kocich miejsc.
SPACERY: W zdrowym ciele zdrowy kot, a że ruch to zdrowie... polecamy spacery. To nie tylko rozrywka intelektualna. Jak nauczyć kota chodzić na szelkach i smyczy, jak wybrać miejsce spaceru, czym się kierować, o czym pamiętać - opisujemy w innej grafice. Nie zapomnijcie do niej zajrzeć. Bezpieczny spacer z kotem to wyzwanie. Zrezygnujcie ze szpanowania w tłocznych miejskich parkach, po chodnikach przy drodze. Spacer powinien być dla kota przyjemnością, nie stresem.
ZABAWA Z WĘDKĄ - o niej już było - pamiętajcie o dwóch sprawach - kot nie jest długodystansowcem ani maratończykiem - jego polowanie, to nie tylko pogoń. Powierzchnia, na której się bawimy nie może być śliska - choć wszyscy lubimy panele, kafelki, podłogi łatwe w utrzymaniu czystości, to ich powierzchnia nie zapewnia kotu przyczepności. Może i jego ślizgi są zabawne, ale już kocie stawy tak nie uważają. Niestabilne podłoże może też kota zniechęcić do zabawy.
DRAPANIE: wbrew pozorom nie służy tylko znakowaniu terenu i nie ma na celu zniszczenia waszej kanapy, czy dywanu, to również potrzeba rozciągnięcia się. Zadbajcie o to, by w otoczeniu kota były zarówno powierzchnie pionowe jak i poziome do drapania. Czyli typowy drapak z legowiskiem, drapak naścienny, ale też np.leżący kartonowy drapak. Sposobów na drapanie wyznaczonych miejsc jest wiele (kocimiętka, feromony), ale większość kotów szybko rozumie, do czego one służą.
APORTOWANIE: wiele kotów, nie tylko kotów bengalskich, lubi aportować. Zazwyczaj uczą się tego same - przyjemność sprawia im krótka pogoń za zabawką, a nagrodą za przyniesienie jej jest to, że rzucamy ją ponownie. Taka internakcja z człowiekiem jest cenna, także dlatego, że te zwinne, atletyczne koty, aby pozostać zdrowymi potrzebują ruchu.
Rodzaje zabaw 3 - stymulacja intelektualna
Wędka to stanowczo za mało. Tak aktywny i inteligentny kot będzie stale szukał sobie bodźców, zwłaszcza wtedy, gdy ma ich niewiele. Nuda dla bengala, oznacza problem dla was. Bengal może szukać bodźców wszelakich: ruchowych - wdrapywanie się tam, gdzie niekoniecznie byśmy go chcieli widzieć, niszczenie rzeczy, które niekoniecznie powinny ulec destrukcji. Węchowych i smakowych: grzebanie w śmieciach, jedzenie niejadalnego itp.
Jak temu zapobiec? Jeśli już mamy ten problem zaczynamy od maksymalnego wyeliminowania dostępu do "tego czegoś". Jeśli kot namiętnie wdrapuje się na żaluzje, zastąpmy je roletami. W to miejsce trzeba coś kotu zaoferować. Zastanówcie się co kot robi, i czego może mu brakować. Może brakuje mu miejsca do wspinaczki? Proszę bardzo - drapak do sufitu. Taki na 1,20m wysokości, to często dla bengala za mało. Pomogą meble ustawione tak, by mogł się na nie dostać nie obciążając zanadto stawów. I zachęcamy do takiej wspinaczki: zabawką, przysmakiem. Niech zrozumie, że to lepsze niż zasłony, na końcu których nie czeka nic smacznego. Dlaczego, wspinaczka, to stymulacja intelektualna? Ponieważ kot musi opracować sobie strategię dostania się w upragnione miejsce.
Stymulacja węchu, wzroku - tu świetnie sprawdza się osiatkowany balkon (lub choćby jedno osiatkowane okno z parapetem zewnętrznym), woliera, spacery na smyczy. Kot nie tylko węszy, ale sama obserwacja ptaków i owadów to już stymulacja. Pamiętajcie tylko, by nie zakładać karmników - tak bliski kontakt z ptakiem, którego kot nie może złapać, może powodować silny stres u kota.
Przez zamknięte okno obserwacja świata nie to samo. Ja na balkonie zasadziłam kocimiętkę i regularną trawę. To koty mogą jeść. Motyle zwabia miniaturowa budleja. W sezonie balkon otwarty mam całymi dniami (tylko pod moją obecność!).
Pomogą też gry na przysmaki, kule smakule, albo chociażby zwykły karton z powycinanymi otworami różnej wielkości, z których kot może wyciągnąć przysmak (uwaga, nie używamy codziennie). Do takich kartonów można nawkładać piłek i piłeczek, wsypać trochę kocimiętki, to dopiero gratka dla kota.
Tunele/tory na piłki - warto od czasu do czasu zmieniać ich ustawienie, by kot się nimi interesował.
Tunel dla kota też świetna sprawa. Aportowanie, jeśli lubi.
I....kartony, kartoniki, pudła, pudełka, pudełeczka. Raz na jakiś czas znoszę do domu górę kartonów z pracy, rozstawiam na podłodze...i już. I tyle.
Miska z wodą - wiele kotów bengalskich lubi wodę (nie wszystkie). Gdy do sporej miski z wodą wrzucimy przedmioty, które kot może wyłowić, pewnie szybko się nimi zainteresuje.
Najwyższą formą stymulacji intelektualnej będzie, uwaga, werble: trening komend. Siad, leżeć, łapa, i co tylko wymyślicie, a kot zrozumie i zaakceptuje, a pozycja będzie naturalna - nie wymagająca od kota takiego ułożenia ciała, które nie jest dla niego niekomfortowe. Nie tylko pomaga to wypełnić kocie potrzeby, ale też ułatwi... na przykład wizyty u weterynarza. O treningach komend możecie poczytać (i nawet pooglądać!) na naszej grupie. Znajdziecie tam również przykłady używanych przez nas zabawek na zdjęciach.
Autor: Martyna Zalewska, konsultacje: administracja grupy Koty Bengalskie https://www.facebook.com/groups/737798696957620/
