Kot bengalski w nowym domu...

Warto wiedzieć » Kot bengalski w nowym domu...

  • Kot bengalski Aeni Bengal Aeni Bengal*Pl
    Kot bengalski Aeni Bengal
  • Kot bengalski Aeni Bengal Aeni Bengal*Pl
    Kot bengalski Aeni Bengal
  • Kot bengalski Aeni Bengal Aeni Bengal*Pl
    Kot bengalski Aeni Bengal

Kot w nowym domu

No i jest! Od kilku tygodni oglądany jedynie na zdjęciach od hodowcy, a dziś właśnie odebrany i przywieziony do domu. Tylko co dalej?! Bardzo dobrze jeśli przygotowaliśmy wcześniej osobny pokój, w którym wypuścimy kotka. Transporter, w którym kot przyjechał najlepiej otworzyć i poczekać, aż kotek sam wyjdzie, kiedy będzie na to gotowy. Nie należy go wyciągać na siłę. Koty bengalskie, choć jak każdy kot terytorialne, to na nieznanej przestrzeni zachowują dużą dozę ostrożności połączoną czasem ze strachem. Koty bengalskie zazwyczaj nie przesiadują w transporterze zbyt długo i wrodzona ciekawość bierze górę nad ostrożnością. Kot obejdzie całe pomieszczenie, obwącha miejsca godne obwąchania i kiedy będzie gotowy na zwiedzanie dalszych rejonów mieszkania na pewno da nam znać. Koty bengalskie od urodzenia, od pierwszych wyjść chwiejnym, kocięcym krokiem poznają przestrzeń etapami i wtedy czują się najbezpieczniej. Nie powinien być zostawiony sam. Nasze koty lubią towarzystwo ludzi i najczęściej jak nikogo nie ma w pomieszczeniu głośno domagają się obecności i nerwowo chcą się wydostać. Przyjazd do nowego domu to nie kara, aby był zamknięty w odosobnieniu. Najlepiej  obserwować zachowanie naszego kociątka z pewnej odległości i czekać, aż podejdzie no nas z własnej, nieprzymuszonej woli. Można go wtedy spróbować delikatnie pogłaskać. Kiedy kot będzie gotowy na zwiedzanie reszty mieszkania, wtedy wystarczy otworzyć drzwi, jednak powinien mieć możliwość powrotu w miejsce, które go przywitało, i które już zna. W takim „pierwszym” pomieszczeniu kotek powinien mieć dostęp do miseczki z wodą i karmą, ale kuweta od samego początku powinna być w docelowym, ustronnym miejscu. Może się zdarzyć tak, że kotek zamiast zwiedzać pomieszczenie, ma „głęboko w poważaniu” nasze starania w przygotowaniu mu wygodnego lokum, naszą miłość, która już przecież go darzymy i czmychnie pod łóżko czy szafę. To też jest normalne zachowanie i nie ma w tym nic niepokojącego. Możemy go zachęcać do wyjścia zabawą czy przysmakami, ale musimy brać też pod uwagę to, że wyjdzie dopiero w nocy jak odgłosy życia domowego ucichną. Wtedy na spokojnie zwiedzi sobie pokój, a my najczęściej znajdujemy go rano śpiącego na szafce, legowisku czy łóżku. To jest dobry moment na pogłaskanie i pokazanie, że jest tu mile widziany i bezpieczny. Częściej koty bengalskie reagują w ten sposób, że całkiem śmiało wychodzą z transportera, ale chodzą, zwiedzają, wąchają i głośnym, niskim dźwiękiem wołają swoich dotychczasowych kumpli. Kotek bengalski, który do tej pory przebywał na znanym sobie terytorium (hodowla), ze znanymi sobie braćmi i siostrami, będąc w nowym domu jest przekonany, że się zgubił i dlatego nawołuje. Potocznie się mówi, że płacze i tęskni, lecz każdy kto słyszał jak kotka nawołuje swoje kocięta zna te dźwięki i z żadnymi innymi ich nie pomyli. Kociątko bengalskie, świeżo przywiezione, myśli więc, że jak zawoła to mama bengalska przyjdzie i je stamtąd zabierze. W takich momentach dobrze jest odciągnąć uwagę kociątka poprzez zabawę i zapewnić, że jest bezpieczne i w przyjaznym miejscu. Nie należy kotka bengalskiego brać na ręce jeśli tego sobie nie życzy. Ten czas jest dla kociątka wystarczająco stresujący i na branie na ręce jeszcze przyjdzie odpowiedni moment. Nie zabawiamy kociątka bengalskiego w nocy, choćby najgłośniej zawodziło najrzewniejszym głosem. Możemy sobie w ten sposób zafundować nieprzespane noce na wiele tygodni, bo nasz śliczny kotek będzie chciał się zwyczajnie pobawić – koty bengalskie to inteligentne zwierzęta i dość szybko łapią związek przyczynowo-skutkowy. Oswajanie z nowym domem i domownikami trwa zazwyczaj kilka dni. Trudno powiedzieć ile. Bywają koty, które wchodzą jak do siebie, a są też takie, które potrzebują nawet tygodnia. Jest to sprawa indywidualna każdego kota. Pamiętam, jak przyjechał nasz kocurek Boomer – nie bał się wcale, nie chował, ale też nie zwiedzał pomieszczenia – on po prostu biegał wokół zabawki na sprężynie non-stop, wiele godzin! Był jak nakręcona zabawka, jak na adrenalinie. I dopiero jak się wyszalał dostrzegł, że jesteśmy my… i poszedł spać. Dlatego każdego kota należy obserwować i traktować indywidualnie.

W nowym domu musimy kotu urządzić przestrzeń, ponieważ, gdy się już oswoi z nowym miejscem i z domownikami musi funkcjonować według kocich zasad. Zasada główna – kot bengalski ma w przestrzeni życiowej strefy: strefę leżingu i wypoczywania, strefę zabaw, strefę żywienia i załatwiania potrzeb fizjologicznych. O ile strefy zabaw i wypoczynku mogę nachodzić na siebie, to strefy żywienia i kuwetowania muszą być bezwzględnie oddalone od siebie maksymalnie najdalej jak się da. Kot bengalski nie je tam gdzie się załatwia i nie załatwia się tam gdzie je. Kuweta powinna być ustawiona w spokojnym, ustronnym miejscu. Miseczki z wodą i karmą najlepiej jak będą w kuchni. Oczywiście może to być inne miejsce, byle jak najdalej od kuwety i nie w strefie zabawy, gdzie kot biega i może wpaść w miseczki, wylać i wysypać. O tym jakie miseczki i jaka karma piszemy tutaj.

Zazwyczaj po dwóch tygodniach kot bengalski jest już u siebie i nowy dom traktuje jak swoje własne terytorium, a domowników jak swoje stado. Nowy opiekun też już zna dość dobrze swojego wyczekanego i ukochanego kota bengalskiego i wie czego można się po nim spodziewać. Choć kot bengalski pewnie jeszcze nie raz zaskoczy…

cheeky

 

Aktualizacja: 22.08.2018 r.             Autor: aenibengal